Przysłowia zaczynające się na D, G


Garncarz nie musi się martwić, gdy mu się garnek rozbije.

Gdy piorą i pieką, mało się nic wścieka.

Gdy bez wiatrów luty chodzi, w kwietniu wiater nie zawodzi.

Gdy będzie zboże, znajdzie się i miara.

Gdy bieda tłoczy, przyjaciel odskoczy.

Gdy bieda wchodzi drzwiami, miłość oknem wylatuje.

Gdy bliżej świętego Jana gżegżółka zakuka, nadzieja zbóż sprzedaży pewnie nas oszuka.

Gdy Bóg dopuści, to i z kija strzał wypuści.i

Gdy Bóg zechce, to i siekiera pod ławą zapieje.

Gdy brzezina pęka, na owies ostatnia ręka.

Gdyby babcia miała wąsy, toby była dziadkiem.

Gdyby kiedy w grudniu grzmiało, wiatrów byłoby niemało.

Gdyby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała.

Gdyby nie było kaźni, nie byłoby bo jaźni.

Gdyby nie Kaśka, nie byłoby Jaśka.

Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka.

Gdy ciepło w lutym, zimno w marcu bywa. Długo potrwa zima, rzecz to niewątpliwa.

Gdy ci kobyla zdechnie, nie zapomnij zdjąć chomąto.

Gdy czerwiec chłodem i wodą szafuje, to zwykle cały rok popsuje.



2021